|
Blog > Komentarze do wpisu
Come back again
Dawno nic nie pisałam. Bardzo dawno. Blog pokrył się kurzem i zapewne zapomnieniem. Czas się uaktywnić. Tym bardziej, że sie dzieje sie (mówiąc po kononowsku).
Dotarłam do końcówki mojej cudnej szatańskiej pracy dyplomowej. Analiza wyników i wnioski jeszcze zostały.
A plany na przyszłość mam ambitne wielce. Wyemigrować planuję do grodu Kraka, religioznawstwo poznawać. Kuszące to było od lat kilku, tyle, że nigdy nie wydawało się realne. Toć to drugi koniec kraju. Teraz z półki "marzenia o ściętej głowie" przeszło na "marzenia w zasięgu realizacji". Nie z jakiegoś konkretnego powodu, chyba przesuneła mi się nieco granica słowa "niemożliwe". Może uwierzyłam we własne siły. No i kiedy myślę o przyszłych dwóch latach pedagogiki na UG to, delikatnie mówiąc, zbiera mi się na wymioty.
Problem uno: dostać się na studia dzienne wydziału religioznawstwa.
Problem duo: utrzymać się w Krakowie za 600 zł miesięcznie.
Problem hmm tre?: zapakować ze sobą faceta lub przetrwać rok widując go sporadycznie.
Jak to kiedyś ktoś stwierdził: Lepiej podjąć nieudaną próbę, niż żałować, że się próby nie podjęło. I tym optymistycznym akcentem...
czwartek, 05 kwietnia 2007, driada84
|
|